Zadar jest dość mały, by żaden wybór nie był tu katastrofą, i dość zróżnicowany, by wybór wciąż miał znaczenie. Miasto dzieli się na półwysep dla pieszych, miasto lądowe za nim, pas turystyczny cztery kilometry wzdłuż wybrzeża i ciąg spokojniejszych miejscowości dalej. Co ci pasuje, rozstrzygają trzy pytania: ile nocy, czy masz auto i czy podróż jest o mieście, czy o wodzie.
Stare miasto: na krótkie pobyty i pierwszą wizytę
Mieszkać w murach oznacza wszędzie chodzić pieszo. Forum, katedra, targ, Riva i Organy Morskie są wszystkie w promieniu sześciuset metrów, kolacja jest na dole, a wieczór nie wymaga planu. Przy dwóch czy trzech nocach warto za to zapłacić.
Zasób to małe przebudowy, a nie duże hotele: kilkanaście pokoi w starym budynku, brak basenu i drzwi na kamienną uliczkę. Dominują apartamenty, zwykle wynajmowane przez rodzinę, do której należą, a mieszkanie z kuchnią zmienia kształt tygodnia, gdy targ jest pięć minut dalej.
Dwie uczciwe wady. Hałas, bo ludzie siedzą na tarasach pod twoim oknem do północy, a półwysep niczego nie wygłusza. I bagaż, bo do większości tych drzwi nie dojeżdża auto, a ostatnie dwieście metrów idzie po kamieniu, bez windy na końcu.
Varoš: ta sama droga, mniej hałasu
Varoš to stara dzielnica tuż za murami, po lądowej stronie portu, i jest kompromisem, na który godzi się wielu wracających. Wszystko na półwyspie jest pięć do dziesięciu minut pieszo; ulice są mieszkalne, kawa tańsza, a konoby to te, w których miejscowi naprawdę jedzą.
Tu skupiają się też pensjonaty, format między hostelem a hotelem: pokoje w domu rodzinnym, zwykle śniadanie i gospodarz znający rozkłady autobusów i halę rybną.
Kolovare: dla tych, którzy pływają przed śniadaniem

Kolovare leżą na południowym brzegu, dziesięć minut spaceru pod murami, i istnieją z jednego powodu: plaża miejska jest na końcu ulicy. Betonowe platformy i żwir, drabinki do głębokiej wody, sosny i promenada.
Mieszkać tutaj to kąpiel przed śniadaniem i kolacja na starym mieście bez autobusu, a tej kombinacji sam półwysep nie oferuje. Pasuje parom i starszym gościom bardziej niż rodzinom z małymi dziećmi, bo wejścia to drabinki, a nie płycizny.
Borik i Puntamika: pas turystyczny
Cztery do sześciu kilometrów na północny zachód w Boriku są większe hotele, kemping, marina i łagodnie opadająca piaszczysta plaża. To wybór rodzinny i wybór z autem: ogrody, baseny, leżaki, sporty wodne, parking i przestrzeń, której w murach nie ma. Autobus miejski dowozi do miasta w około piętnaście minut, a taksówka w dziesięć.
Ceną jest atmosfera. To zbudowana strefa turystyczna, a nie wyrosła dzielnica, a wieczór to tu twój taras hotelowy, a nie rzymski plac. Na tydzień z dziećmi to zwykle właściwa zamiana; na trzy noce we wrześniu nie.
Puntamika ciągnie ten sam pas nieco dalej i nieco spokojniej.
Diklo, Petrčane i północne wybrzeże
Za Puntamiką wybrzeże robi się mieszkalne, a potem wiejskie. Diklo to apartamenty i domy rodzinne wzdłuż skalistego brzegu; Petrčane leżą na zalesionym cyplu dwanaście kilometrów dalej, z sosnami schodzącymi do wody, z kilkoma większymi ośrodkami i niewiele poza tym.
Oba wymagają auta, a z nim są znakomite: cicho, taniej za noc, dziesięć do dwudziestu minut od miasta i na brzegu, gdzie jest dobra kąpiel. Bez auta izolują, bo wieczorny autobus jeździ rzadko, a taksówka w obie strony przez tydzień się sumuje.
Sukošan i strona mariny
Na południowy wschód od miasta w Sukošanie stoi Marina Dalmacija, jedna z największych na Adriatyku, a noclegi są tym ukształtowane: apartamenty, publiczność żeglarska i wymiana w każdą sobotę. Kto czarteruje, mieszka tu, bo łódź jest tu. Kto nie, ma funkcjonalną bazę dziesięć kilometrów od miasta, a nie cel.
Gaženica, bliżej miasta, to port promowy i wycieczkowy i nie jest miejscem na nocleg.
Nin: zupełnie inne wakacje
Nin jest dwadzieścia pięć minut na północny zachód i jest decyzją, a nie kompromisem. Miasteczko w murach na lagunowej wysepce, trzy kilometry prawdziwego piasku, solniska i tempo niemające nic wspólnego z miastem. Rodziny, dla których plaża znaczy więcej niż forum, mają tu często lepszy tydzień, a miasto jest pół godziny jazdy, gdy go zapragną.
Wybór według długości pobytu
Dwie albo trzy noce: stare miasto i zapłać dopłatę. Jesteś tu dla murów, forum i zachodu słońca, a każda minuta niespędzona w autobusie się liczy.
Tydzień z autem: Borik, jeśli są dzieci, Diklo albo Petrčane, jeśli nie, i ostatnia noc bliżej lotniska, jeśli lot masz wcześnie.
Tydzień bez auta: Varoš albo Kolovare. Oba stawiają miasto w zasięgu pieszym, a autobusy na plaże przed drzwiami.
Żeglarstwo: Sukošan albo miejsce w marinie miejskiej, jeśli chcesz iść na kolację pieszo.
Co tutejsze rodzaje noclegów naprawdę oznaczają
Apartamenty są w Chorwacji zwykłą rezerwacją, a nie opcją oszczędnościową, a w Zadarze jest ich znacznie więcej niż pokoi hotelowych. Większość należy do rodziny, która je wynajmuje, dlatego przyjazd to telefon, a nie recepcja, i dlatego kuchnia i pralka są standardem. Od pięciu nocy wzwyż różnica jest realna: śniadanie w domu, wyprawa na targ i żadnych rachunków w restauracji trzy razy dziennie.
Pensjonaty to pokoje w domu rodzinnym, zwykle ze śniadaniem i gospodarzem na miejscu. Cenowo stoją między łóżkiem w hostelu a pokojem hotelowym i dają lokalną wiedzę, z którą żadna recepcja się nie równa.
Hotele dzielą się ostro na małe przebudowy w murach i obiekty wypoczynkowe w Boriku, z bardzo małą liczbą rzeczy pomiędzy. Kto chce basenu, siłowni i bufetu, mieszka w Boriku. To mapa, a nie krytyka.
Hostele to tu mała scena, skupiona na półwyspie i tuż za nim, w większości przebudowane domy ze wspólną kuchnią i tarasem zamiast budynków stawianych w tym celu. Większość obok sal zbiorowych trzyma kilka prywatnych pokoi dwuosobowych, więc drabina cenowa idzie od łóżka do pokoju bez zmiany adresu.
Kempingi sięgają od kempingu przy plaży w strefie turystycznej Boriku po duże wioski wakacyjne w Zatonie, gdzie obok stanowisk stoją domki mobilne i namioty safari, z basenami i restauracjami przy nich. To rodzinne obiekty wakacyjne, a nie namiot na polu.
Poruszanie się między dzielnicami
Sieć autobusów miejskich jest tym, co czyni pobyt poza centrum w ogóle wykonalnym. Borik i Puntamika są około piętnastu minut od centrum, Diklo nieco więcej, a autobusy w sezonie jeżdżą w dzień często i wieczorem rzedną, i właśnie ten szczegół zaskakuje ludzi po późnej kolacji.
Taksówki są jak na chorwackie wybrzeże rozsądne, a Uber i Bolt oba działają w mieście. Razem sprawiają, że pobyt w Boriku nie wymaga auta, choć auto czyni go znacznie użyteczniejszym.
Jedyną trasą, wokół której warto planować, jest port promowy Gaženica, trzy kilometry na południowy wschód od półwyspu, dokąd przypływa każdy prom i każdy wycieczkowiec. Jeśli twoja podróż zaczyna się albo kończy przeprawą na wyspę, łóżko po tej stronie miasta usuwa niewygodny transfer z bagażem.
Rezerwacje i kiedy
Lipiec i sierpień są na wszystko z widokiem na morze albo basenem wyprzedane miesiące naprzód, a ceny podwajają się mniej więcej wobec maja czy października. Sezon przejściowy jest tu przewagą, jaką dalej na południe nie jest: morze jest ciepłe od czerwca do października, stare miasto jest przechodnie, a nie zatłoczone, a ceny pod koniec września schodzą blisko połowy sierpniowych.
Spora część hoteli przy plaży i kempingów zamyka od listopada do marca, a kilka mniejszych apartamentów i hosteli zamyka albo ogranicza działalność. Zimowy przyjazd warto potwierdzić wiadomością, a nie ufać kalendarzowi w ogłoszeniu.
Informacje praktyczne
Ceny podwajają się mniej więcej między majem a sierpniem, a spora część hoteli przy plaży zamyka od listopada do marca. Lipiec i sierpień są na wszystko z widokiem na morze wyprzedane miesiące naprzód.
Apartamenty są tu zwykłą rezerwacją, a nie opcją oszczędnościową, a te dobre znikają wcześnie. Przyjazd to zwykle telefon o tym, kiedy lądujesz, a nie recepcja, więc działający lokalny numer znaczy tu więcej niż gdzie indziej.
Jeśli przyjeżdżasz autem, sprawdź parkowanie, zanim cokolwiek zarezerwujesz na półwyspie. Stare miasto jest dla pieszych, parkingi po stronie lądowej są płatne według stref, a latem zapełniają się do południa.





